Po wyjazdowym weekendzie i innych małych zawirowaniach stanęłam dzisiaj rano na wagę.. Pokazała tyle samo, co w ubiegłym tygodniu.
Nieźle. Jeśli waga stoi, to OK. Przeczekam i liczę, że drgnie w tym tygodniu :)
Ostatnio wpadła mi w oko książka Beaty Sadowskiej I jak tu nie biegać!, którą pewnie kupię :) - chciałabym biegać, ale nie umiem. Smutna prawda. Moje "bieganie" ograniczało się do lekcji W-F w podstawówce i szkole średniej, czego nienawidziłam z całego serca. Możliwe, że to przez moje słabe stawy skokowe - zawsze musiała mi się okręcić noga i skręcałam kostkę.. Jaka więc przyjemność biec i drżeć, że zaraz upadnę, bo moje stopy będą żyły swoim życiem?
Trzeba mi przemyśleć temat. I wdrożyć w życie jakiś plan.. może rower? :)
Dobrego dnia!
Dobrego dnia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz