10 października 2014

100 zdjęć na Instagramie

http://instagram.com/biegaj35plus   
 
Siedem tygodni temu wrzuciłam pierwsze zdjęcie na Instagram.. moje kupione w Lidlu czerwone cichobiegi.. Bo może jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będę biegać... bo może to taki chwilowy zwrot... Bo tanie, bo... I okazały się wygodne i przydatne bardzo. I biegam :) 

Przed chwilą opublikowałam zdjęcie nr 100 - kawusia i  mój blog.. I tak myślę, że chcę tu na blogu pisać częściej :) Spotkałam na Instagramie kilka ciekawych osób, które prowadzą fajne profile.. Wiele chcę zapisać, zakodować w pamięci... Więc może będę notować wszystko tu :)

Hmm.. no to świętujmy setunię! ;)

 


 

8 października 2014

drugi medal :)

http://instagram.com/biegaj35plus
W sobotę, 4 października postanowiłam pobiegać charytatywnie w Gliwicach :)
Właściwie to decyzję podjęłam wcześniej - zdążyłam się zapisać on-line na ten bieg.
Było klimatycznie, masa pozytywnej energii.... i poprawiłam czas na 5 km :)
Jest frajda!

2 października 2014

Jesień :)



Wczoraj zaczęłam październikowe bieganie w takiej oto aurze :)
Dzisiaj już plucha, mokro, szaro, nieciekawie...
Pojutrze biegnę na 5km - trzymajcie kciuki, żebym nie dała plamy z moim 
-i tak marnym- czasem :)
<3

30 września 2014

film_2

Znaleziony przypadkiem film pt.: "7:39" z 2014 r. Główne role grają: David Morrisey i Sheridan Smith, a tytuł odnosi się do godziny odjazdu porannego pociągu. Włączyłam go tylko dlatego, że zaciekawił mnie opis - facet wsiada do pociągu (jak co rano w drodze do pracy) i spotyka piękną blondynę... Resztę można sobie już na dzień dobry dopowiedzieć ;)

Fabuła? Ciekawy film, pokazuje rozkwit romansu i bolesny upadek na cztery litery, natomiast zaskoczył mnie koniec.. Trochę nie tak sobie go wyobrażałam. (Nie, nie będę nikomu psuć przyjemności oglądania - nie napiszę jak się skończył!).

źródło: filmweb.pl
Ogólne wrażenie: film wciąga. Trochę tylko.. jakby był pochwałą romansu na boku, akceptacją dla takich sytuacji, uniknięciem konsekwencji i przejściem nad tym do porządku dziennego.
W skali 1:5 daję mu 4. Chociaż napisałabym mu bardziej życiowe, tragiczniejsze zakończenie ;)

koniec września..

..Nadszedł za szybko. Miałam w planie tyle przebiec, tyle tras rozpoznać... Dwa tygodnie wycięte przez chorobę, jeszcze nie całkiem przeszedł mi kaszel.. No ale lepiej jest. Przebiegłam tylko 24 km, dzisiaj może docisnę do 30 km. Połowa tego, co założyłam.. Ech...

21 września 2014

juppii! waga moim kompanem ;)

Dzień prawdy:
dokładnie miesiąc temu moja waga była wyższa o 2,7 kg niż dzisiaj.

Jest progresssss! :D

17 września 2014

film_1

Chorując, odkrywamy, że nagle jest czas na wszystko - gorzej z siłami na to "wszystko" ;) Nadrabiam zaległości książkowe, filmowe i porządkuję zakładki w przeglądarce - bo na to nigdy nie ma czasu.. 

Na tapecie mam film "Bóg zemsty" z 2011 r. Nicolas Cage grający główną rolę jest jednym z aktorów, których lubię.. jednak nie można powiedzieć, że filmy z jego udziałem to jakiś szał... Ot, przyjemnie się ogląda. Ten film skutecznie przytrzymał mnie przed tv, wciągnął - nie niecierpliwiłam się czekając końca. 
W skali 1:5 dałabym mu 4 :)

źródło: filmweb.pl


15 września 2014

dzień pod znakiem opieki medycznej

Przed weekendem mówiłam, że byle czego nie biorę... ale jednak zostało mi dane..
Pochorowałam się :( Odwiedziłam lekarza, aptekę... no i wypoczywam tydzień :)
Nie ma tego złego - kostka ma czas na dojście do porządku, odpocznie od biegania.. Oskrzela też mi będą za to wdzięczne.. Kurcze... będą 2 tygodnie bez biegania jak to liczę na szybko, bo prędzej jak w następny poniedziałek nie pobiegnę... Trudno.
Grunt, to się wyleczyć raz a porządnie i całkowicie!

:)

14 września 2014

kochane zdrowie nikt się nie dowie....

Zmogło mnie choróbsko..
Nici z biegania - dalej mam coś naciągnięte w stawie skokowym, poza tym nie nadążyłabym wycierać nosa i kaszleć przy bieganiu... ;)
Zmasakrowana, uprzyjemniam sobie życie kotem na kolanach
i światełkiem w osłonce wiadomo skąd ;)
Jutro lekarz - żadna siła nie zmusi mnie do wyprawy w kierunku pracy :)


http://instagram.com/biegaj35plus

12 września 2014

5 dni po..

Pięć dni temu wzięłam udział w moim pierwszym, oficjalnym biegu :) Trzeba mieć nieźle szurnięte w głowie, żeby po ledwie 2 miesiącach truchtania porwać się na coś takiego! Zrobiłam to :)))

Pokonałam siebie samą, swoje lęki i słabości, udowodniłam sobie, że potrafię. Przeżyłam bardzo dobre doświadczenie, cudowne momenty... naszła mnie ochota, żeby się poprawiać w szybkości i próbować kiedyś ponownie.. :)

Tylko raz byłam w tym tygodniu na krótkiej trasie biegowej. Skręciła mi się kostka w niedzielnym stresie, zaraz na starcie; bolały mnie mięśnie, które nigdy wcześniej nie dawały o sobie znać.. I właściwie bieg dwa dni później był walką o każdy krok. Wczoraj już odczułam i kostkę i kolano, więc pauzuję. Jeśli mnie choroba nie rozłoży, to pobiegnę znów w niedzielę na krótką trasę. Jest jednak szansa, że nie dam rady, bo ścięło mnie z nóg dzisiaj totalnie.

Mniej mnie tu będzie pewnie, ale na bieżąco można podejrzeć obrazki z mojego życia na instagramie.
:)

6 września 2014

kartka z kalendarza dzień przed..

W moim kalendarzu bardzo mądra myśl na dzisiaj:

To samo dotyczy biegania. Mówię to ja! :)

Założyłam sobie, że we wrześniu przebiegnę min. 60 km. Tak, żeby na moim biegowym liczniku była dyszka więcej niż za sierpień. Co drugi dzień bieganie - luzik.
I od razu dostałam po łbie za tę moją pewność, że jak zaczęłam biegać ciągiem przez pół godziny, to już pozżerałam rozumy wszelakie i mogę wszystko... Owszem, mogę.. tylko potem cierpię..

Biegałam 2 września na 5 km. Następnego dnia mąż się wyrwał, że też się przebiegnie... no to ja - że też lecę.. I marne 3,5 km było dla mnie nie do przejścia... Mięśnie odmawiały współpracy.. Totalna porażka, chociaż chyba się w szybkości poprawiam, bo pomimo okresów spaceru w tym biegu - czasowo było nieźle..

Morał? -> Nie biega się codziennie. Nie teraz i nie ja. Nie wolno!!!!

Mam dzisiaj 3 dzień bez biegania. Bardzo już chcę założyć moje cichobiegi i truchtać przed siebie... Czekam na jutro. Ze stresem, z nerwami, ale jednocześnie z wiarą, że spokojnie dam radę... I z zadowoleniem i dumą, że zrobię coś dobrego. I dla siebie i dla kogoś innego.
Biegnę na 5 km. Oficjalnie :) :) :)





1 września 2014

chwila prawdy w cm


Odważyłam się pomierzyć... W ciągu 1,5 miesiąca spadło mi parę cm :))

talia: -2 cm

udo: -0,5 cm
brzuch: -1 cm
biust: -3cm


Łydka za to urosła ;)

31 sierpnia 2014

Czasy i km żółtodzioba - sierpień c.d.


Przebiegłam w tym miesiącu 50,08 km.
Biorąc pod uwagę fakt, że właściwe bieganie zaczęłam w sierpniu to chyba nie jest najgorzej? :)
Jest dobrze. Wciągnęło mnie, pochłonęło bardzo :)

14-08-16
Bieganie
Pierwszy rekord życiowy: 5 km w 40m:56s
7.30 km
1g:07m:04s
6.5 km/h
9:11 min/km
14-08-18
Bieganie
3.35 km
25m:03s
8.0 km/h
7:28 min/km
14-08-20
Bieganie
4,80 km
38m:44s
7.4 km/h
8:04 min/km
14-08-27
Bieganie
3.39 km
26m:48s
7.6 km/h
7:55 min/km
14-08-29
Bieganie
6.42 km
53m:21s
7.2 km/h
8:18 min/km
14-08-31
Bieganie
Nowy rekord życiowy: 5 km w 37m:05s . O 3m:51s lepiej od poprzedniego
5.01 km
37m:24s
8.0 km/h
7:28 min/km


30 sierpnia 2014

cudnie!

Wczoraj zostawiłam w domu chorego męża i pobiegłam sama - wieczorem, w chaszcze, łąki i pola... Jestem genialna w swojej głupocie. Jakby mi ktoś dał w łeb, to nawet bym nie wiedziała kiedy.. I chyba jedynie dzięki Endomondo można byłoby mnie szukać.. ;) 
Trasa niby zaplanowana, ale w rzeczywistości okazało się, że droga na mapie to wcale nie droga:


Wzdłuż rzeczki, podmokła ścieżka - miałam okazję ochrzcić moje świeżutkie buty lidlowe... ;)
Nie powiem, w mokrych biegło się całkiem nieźle ;)


Pobiegałam 6,4 km.
Czuję się dzisiaj cudownie - osiągnęłam błogostan.


Z moimi bólami przy spinaniu się podczas lądowania chyba sobie też poradziłam. Staram się biegać bardziej na luzie. Na pewno do profesjonalizmu mam lata świetlne, ale jest nieźle :)


29 sierpnia 2014

TEN moment

Myślę, że czas to napisać. Nastał TEN moment.
Ochłonęłam :)

Po pierwszych marszach, marszobiegach i truchtach, doszłam do wniosku, że też potrafię. OK - nie jestem szybka i mam świadomość swoich niedoskonałości, ale kto powiedział, że już mam być super-hiper-laską-biegaczką?! ;) Szczerze nienawidząc kiedyś biegania, jednak zaczęłam biegać dla przyjemności (no tak, bo od jakiegoś miesiąca to jest przyjemność!). To już mega postęp!

Pochłonęły mnie strony, blogi i książki około biegowe. Chłonę wiedzę, doświadczenia innych (bo po co mam popełniać te same błędy, kiedy mogę je przeskoczyć czytając o nich wcześniej), przystosowuję się do nowej sytuacji. Miałam nawet takie "hurra - może wziąć udział w jakimś biegu"?

Ech, prrrr!! ..szalona! Naucz się biegać ze spokojnym oddechem, a potem może kiedyś... gdzieś... ;)

Zweryfikowałam swoje małe postępy biegowe, jak i sytuację życiową.. I doszłam do wniosku, że moim celem nie jest ukończenie maratonu.. Ba! Nawet o półmaratonie nie myślę! Nie chcę się ścigać. Chcę wrócić do wagi sprzed iksa lat i dojść do dobrej formy, która pozwoli mi łazikować bez zadyszki po górskich szlakach. Chcę wietrzyć głowę biegając. Chcę dawki endorfin, chcę fizycznego zmęczenia po 8h pracy w biurze. Chcę robić coś dla siebie, coś, co stanie się moim nawykiem i będzie silniejsze od kompana Leniuszka ;)

I jestem na dobrej drodze :))

27 sierpnia 2014

waga w dół :)


Przyznaję się bez bicia - już tydzień mija jak ostatni raz biegałam. Nie ma sensu się tłumaczyć, wiem.
Nie chciało mi się /lało deszczysko /miałam co innego w głowie /paskudnie się czułam.
Wystarczy. Wracam. 
Dzisiaj po pracy biegam. Nawet w deszczu. Amen.

Nowa energia = więcej pisania = więcej zdjęć = więcej kilometrów! :)



20 sierpnia 2014

kryzys lądowania

Kryzys. Podreptałam po pracy biegać.. Już po pierwszych stu metrach wiedziałam, że nie będzie miło i przyjemnie... Siłą woli biegłam (przeginam, bo sporo dziś przechodziłam..). Nie potrafię zapanować nad normalnym, stabilnym lądowaniem.. Zbytnio się spinam, co w efekcie daje mi ból ścięgien (?) na piszczelach... :(

W czasie: 38m:44s przebiegłam 4,8 km. Średnia prędkość 7,4 km/h; średnie tempo 8:04 min/km.

Tylko w jednym momencie dostałam przyspieszenia, pod koniec treningu, kiedy na horyzoncie zobaczyłam BIEGACZA ;-) Młody chłopak biegł w moją stronę - tak, on biegł, a ja ledwie truchtałam.. Pomyślałam: weź się w garść babo, wystroiłaś się w nowe gaciorki do biegania, masz sexi skarpetki i tak kulejesz... ;-)

19 sierpnia 2014

dystanse i czasy żółtodzioba


Zgodnie z obietnicą wrzucam Wam mini podsumowanie moich 2 miesięcy usiłowań biegowych :)
Jakiś progres jest, teraz to widzę.. Ale nie czarujmy się.. Jak to mówimy w pracy: szału nie ma, dupy nie urywa ;) Nawet jak na amatorszczyka..

Hmm.. Nogi robią się mocniejsze, prawda. Ciało stało się bardziej zbite, znikają fałdki i oponki na brzuchu, wydolność oddechowa jest o niebo lepsza. 
Marzę o bieganiu bez spinania się - np. takiego jak wczoraj.. Biegłam po deszczu, spinałam się masakrycznie - jakby w obawie przed lądowaniem.. Boli mnie wszystko na piszczelach, łydki przy schodzeniu ze schodów.. Dzisiaj po południu chyba trzeba to rozruszać delikatnie..

DATA
SPORT
DYSTANS
CZAS TRWANIA
ŚRED. PRĘDKOŚĆ
ŚRED. TEMPO
14-06-14
Bieganie – slow jogging po raz pierwszy
2.20 km
22m:48s
5.8 km/h
10:23 min/km
14-06-16
Bieganie - truchtobieg
2.22 km
23m:12s
5.7 km/h
10:28 min/km
14-06-17
Bieganie – truchtobieg z bolącymi łydkami
1.21 km
12m:35s
5.7 km/h
10:27 min/km
14-06-19
Bieganie
2.65 km
26m:03s
6.1 km/h
9:50 min/km
14-06-21
Bieganie
2.04 km
18m:50s
6.5 km/h
9:15 min/km
14-06-23
Bieganie
2.35 km
25m:00s
5.6 km/h
10:38 min/km
14-06-26
Bieganie
1.92 km
21m:18s
5.4 km/h
11:06 min/km
14-07-02
Bieganie
1.00 km
10m:35s
5.7 km/h
10:35 min/km
14-07-02
Bieganie
1.00 km
11m:08s
5.4 km/h
11:08 min/km
14-07-05
Bieganie
1.58 km
15m:12s
6.2 km/h
9:36 min/km
14-07-29
Bieganie
1,5 km
12min
?
?
14-07-30
Bieganie – po raz pierwszy interwały
2.58 km
23m:59s
6.4 km/h
9:18 min/km
14-08-05
Bieganie – spotkanie z młodym liskiem
2.50 km
20m:43s
7.2 km/h
8:17 min/km
14-08-06
Bieganie – próba interwałów; spotkanie z wiewiórką.
?
30m:01s
?
?
14-08-07
Bieganie – przetrenowana, nie daję rady
1.40 km
9m:45s
8.6 km/h
6:58 min/km
14-08-07
Bieganie
1.40 km
11m:43s
7.2 km/h
8:21 min/km
14-08-10
Bieganie – interwał 2:1
2.97 km
28m:05s
6.4 km/h
9:27 min/km
14-08-12
Bieganie – interwał 2:1
Pierwszy raz bieganie przez wioskę
3.54 km
32m:33s
6.5 km/h
9:11 min/km
14-08-14
Bieganie
3.14 km
31m:22s
6.0 km/h
9:59 min/km
14-08-16
Bieganie
Pierwszy rekord życiowy: 5 km w 40m:56s
7.30 km
1g:07m:04s
6.5 km/h
9:11 min/km
14-08-18
Bieganie
3.35 km
25m:03s
8.0 km/h
7:28 min/km

Coraz częściej nachodzi mnie myśl, że dobrze byłoby potrenować z kimś, kto się zna na rzeczy.. Nauczyciela, trenera, który powie mi co robię źle i co poprawić. Zielona jestem z biegania jak groszek na wiosnę ;)

Ale można? - MOŻNA!