Znaki pojawiały się już dawno.. Miesiące, rok, może lata.. Oczywiście je lekceważyłam, bo jak to? Po 30stce biegać? Przecież ja nie znoszę biegania, skręcam kostki, na w-f w liceum bieg na ileś tam metrów zaniżał mi ocenę.... Nie umiałam szybko biegać. Gorzej - w ogóle nie umiałam biegać :) Niedorajda biegowa na maksa. Nie wybijałam sobie z głowy tej teorii; uznałam, że nie każdy może biegać. Że ja na pewno się nie nadaję i nigdy nie będę biegała...... Ach, jakież ty życie potrafisz być przewrotne! :)
Koleżanka z LO biega od kilku lat. Wyszczuplała, sylwetkę ma boską.. no i biega przynajmniej 10-15 km dziennie. Kolega z miasta K. też ujawnił się z bieganiem. Startuje gdzie się da na 10 km itp. I tak mogłabym wymieniać...
W czerwcu trafiłam w sieci na informacje o slow joggingu - pisałam o nim tutaj. I to był pierwszy przełom. Wjechano mi na ambicję.
W czerwcu trafiłam w sieci na informacje o slow joggingu - pisałam o nim tutaj. I to był pierwszy przełom. Wjechano mi na ambicję.
Jak to? Biec w tempie chodzenia?
Nie dyszeć?
Nie paść na pysk po 10 metrach?
nie-mo-żli-we!!
Nie dyszeć?
Nie paść na pysk po 10 metrach?
nie-mo-żli-we!!
Wzięłam więc zad w troki i spróbowałam. To było 14 czerwca. Nieco ponad 2 km pokonałam (ha! jak to szumnie brzmi!) w prawie 23 min. Szacun - normalnie świat był mój! Wariatka! :))
Spodobało mi się na tyle, że 16 czerwca też truchtałam. I potem 17stego i 19stego... Mieszałam częściowo te przebieżki z nordic walkingiem, ale starałam się nie chodzić tylko truchtać.
Później był pogodowo mało ciekawy lipiec.. trochę odpuściłam.. Ale przyjaciółka mnie postawiła do pionu i znów zaczęłam truchtać. I tak naprawdę to nie wiem kiedy przestałam uprawiać slow jogging, a zaczęłam biec. Po swojemu, tak jak umiem, powolutku... łapiąc oddech i starając się nie zejść z tego świata.
Spodobało mi się na tyle, że 16 czerwca też truchtałam. I potem 17stego i 19stego... Mieszałam częściowo te przebieżki z nordic walkingiem, ale starałam się nie chodzić tylko truchtać.
Później był pogodowo mało ciekawy lipiec.. trochę odpuściłam.. Ale przyjaciółka mnie postawiła do pionu i znów zaczęłam truchtać. I tak naprawdę to nie wiem kiedy przestałam uprawiać slow jogging, a zaczęłam biec. Po swojemu, tak jak umiem, powolutku... łapiąc oddech i starając się nie zejść z tego świata.
Ja, kobieta kończąca w tym roku 35 lat, która nigdy nie biegała - biegam! I co lepsze - przynosi mi to radość :) Myślę, że znalazłam się na początku długiej, cudownej drogi :)
I niech mi cholera nikt nie mówi, że czegoś się nie da zrobić! Bariery istnieją tylko w naszych głowach :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak, wkleję Wam czasy i prędkości w następnym poście. Ogarnę się tylko z tabelką :)
I niech mi cholera nikt nie mówi, że czegoś się nie da zrobić! Bariery istnieją tylko w naszych głowach :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak, wkleję Wam czasy i prędkości w następnym poście. Ogarnę się tylko z tabelką :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz